niedziela, 25 marca 2012

Rozdział 2



MAJA

            Obudziłam się zlana potem. Znowu śnił mi się ten koszmar jest bardzo straszny jak dla mnie . W jednej chwili goni mnie coś przerażającego i słyszę wołanie Michaela , żebym uciekała i krzyk Lilki , a później sceneria się zmienia i dla odmiany leżę w wannie w łazience pełnej okien . W każdym  widzę coś strasznego . W jednym Mikiego I Lil jako zoombie  , w drugim tak jakby pełno krwi a w innych…szkoda gadać. Najgorsze jest to , że ja mimo tego snu boję się łazienek z oknami. Wiem , to dziwne . Wariatka ze mnie .
‘Cóż to tylko sen’ pomyślałam i spojrzałam na zegarek . Dziewiąta , wcześnie jest jeszcze . Obok mnie słodko pomrukiwała Nala.
            Wstałam z łóżka i poszłam na dół do kuchni . Nie spodziewałam się nikogo zastać , tak też było. Mama i tata są w pracy . Jak zwykle . To znaczy oprócz Niedziel , ale dziś była sobota .
            Za specjalnie głodna nie byłam więc po prostu nałożyłam Nali karmę a sama napiłam się i pomaszerowałam z powrotem do pokoju .
            Zastanawiałam się nad tym co by tu porobić i w końcu wpadłam na pomysł , że pójdę się przejść . No cóż, w pidżamie nie wyjdę i w obecnym wyglądzie buzi też , więc udałam się do łazienki ( spokojnie nie ma tam okien ) w celu doprowadzenia się do ładu .
            Gdy skończyłam z ‘upiększaniem’ – nie , żeby mi to cokolwiek pomogło – zabrałam się za rozczesywania włosów . To była masakra , dosłownie . Czasami ich tak nie znoszę , że z chęcią bym je obcięła . Ale nie mogłam – naraziłabym się wtedy na gniew Lily u Michaela oraz wszystkich cioć. Ciężkie życie .
-No dobra co by tu nałożyć – powiedziałam bez celu.
            Stałam nad szafą pełną ubrań i nie miałam żadnego, kompletnie żadnego, pomysłu . W końcu zdecydowałam się na jasnoniebieskie rurki i kaszmirowy , jedwabny podkoszulek ,
Cieszyłam się , że przynajmniej czerń moich włosów idealnie kontrastowała z czerwienią . No cóż , wiecie za barwną postacią  nie jestem : czarne włosy , biała cera. Normalnie wampir! Ha, ha .
            Zbiegłam na dół , wpadając przy okazji na hmm… kilkanaście rzeczy (po co ten pośpiech , dziewczyno?) łapiąc przy okazji torebkę i telefon . Na dole włożyłam czerwone , zamszowe botki na  koturnie , kaszmirowy płaszcz i całość dokończyłam czarnym szalikiem . Za brak czapki Mikki by mnie zabił .
            Szłam ulicą , wszędzie w około ziemię pokrywała biała puchowa pierzyna ze śniegu . Delikatne płatki spadały , przylepiając mi się do włosów . Kocham zimowy krajobraz.
            ‘Dobra , co by tu porobić? ‘ zastanowiłam się . Idąc ulicą przeglądałam telefon myśląc z kim się spotkać . Lily nie mogła , z innymi jakoś nie miałam ochoty gadać , a z Michaelem …No cóż , skoro mam wybierać nudy a wybaczenie mu , zdecydowanie wybieram to drugie . Znalazłam jego numer, co w cale nie było trudne, i zadzwoniłam
- Halo? – odezwał się . Jak dobrze znałam ten głos. Na końcu świata bym go rozpoznała .
-Cześć Mikki , to ja! – powiedziałam wesoło . Och proszę tylko nie zaczynaj tego tematu – co robisz dzisiaj ?
-O , kto tu dzwoni… -zaśmiał się.
- Mogę się rozłączyć jak chcesz –poczułam się troszeczkę urażona.
-Jejku , Majka nie przesadzaj
-Wcale nie przeszkadzam…
-Dobra , koniec- przerwał mi w połowie . Ładnie to tak?-  Co chcesz?
-A muszę czegoś chcieć żeby zadzwonić? – znowu mnie wkurzał. –Jak tak to Bay!
-Majka ogarnij się! – krzyknął na mnie – Nic nie musisz chcieć . Po prostu.. po prostu wczoraj byłaś zła , tak? Więc zaskoczony jestem że dzwonisz.
Szlam ulicą mijając zabieganych ludzi . Pewnie musiałam śmiesznie wyglądać z miną na wpół zadowoloną i wkurzoną . Ale co tam .
-Dobra , fajnie …- chciałam coś jeszcze dopowiedzieć ale uznałam że to bez sensu .-Co robisz dzisiaj?
-Hm.. a gdzie jesteś? – spytał już trochę uspokojony.  – Przyjadę do Ciebie .
            Rozejrzałam się wkoło . Nie było tu za fajnego miejsca do spotkań . Same sklepy i takie tam bzdury . Nawet dobrze własnej pozycji określić nie mogłam więc jak mnie znajdzie? Nagle pomyślałam o parku . Tam będzie idealnie .
- Ja jestem … no coż... hmm… nie wiem . Ale może w parku? Tym naszym .- miałam nadzieje że o Nim pamięta.
-Jasne . Będę za pół godziny – odparł . Fajnie , co ja będę robić przez pół godziny?! Dobrze że wzięłam iPoda przynajmniej muzyki posłucham .
            Rozłączyłam się i pomaszerowałam dumnie w stronę parku . Trwała we mnie mieszanka kilku uczuć . Złości , szczęścia , zrozumienia i zazdrości. Tak , zazdrości . Bo mimo wszystko zawsze trzymaliśmy się w trojkę a teraz… teraz Michael zaczyna odwalać numery . Aż cud , że dziś miał czas. Co to się stało.
           
            Usiadłam na ławce naprzeciwko fontanny . Pogrążyłam się w myślach słuchając mojego ukochanego rock’a i przyglądałam się teraz zmarzniętej wodzie . W lato tu jest pełno dzieci kąpiących się w zimnej , orzeźwiającej wodzie. Teraz maluchy biegają i rzucają w Siebie śnieżkami a ich mamy rozmawiają między Sobą . Tylko ja siedzę na tej durnej ławce sama . ‘Przecież musi przyjechać , to nie jego wina , że ma daleko’ pomyślałam . Wiecie … zastanawia mnie czym tym razem przyjedzie . Którym z jego ukochanych motorów czy czegoś . Bo Mikki… był bogaty . Nawet bardzo bogaty . Jego tata miał własną firmę i był bardzo znanym i cenionym  prawnikiem . Nie , żeby ja i Lilka należały do najbiedniejszych ale fortuna Pana Olafa przekraczała wszelkie granice . Michael nie był zadowolony z kasy ojca. Gardził nią . No może mimo wydatków na skutery itd. Oraz drogich prezencików dla mnie i Lil których z reguły nie przyjmowałyśmy. Zawsze ale to zawsze gdy wykręcał taki numer coś Nam kupował lub zabierał na zakupy . I to zawsze kończyło się kolejna kłótnią z dziedzicem fortuny Gravenów.
            Leciała właśnie piosenka AC/DC „Born to be wild” gdy ktoś usiadł obok mnie . Myślałam że to Mikky i już miałam zamiar  rzucić zimne ‘Cześć’ ale ten ‘ktoś’ mnie uprzedził .
-Cześć! – powiedział wesoło – To Ty jesteś Majka? – zapytał
-Ym … no taak… Kim jesteś? – może to nie było najgrzeczniejsze z mojej strony ale chyba go nie uraziłam . Przynajmniej mam taką nadzieję .
-Ja? Och co za gapa ze mnie. Jestem nowy w szkole . Nazywam się Jack . – miły blondyn spojrzał na mnie niebieskimi oczami . – Chodzimy razem do klasy .
-A no ta . Przepraszam. Co tu robisz? – zapytałam elokwentnie .
            Chłopak nie był zły. Miał krótkie włosy i ciemną karnacje. Pewnie pochodził z Californii. Przyjemnie się zapowiadała rozmowa .
-Tak przyszedłem pozwiedzać i Cię tu zobaczyłem Samą . Może się przejdziemy? – spojrzał na mnie . Muszę przyznać , że był całkiem uroczy.
-Przejdzie się ale na pewno nie teraz – usłyszałam za Sobą szorstki głos. Zawsze idealne momenty wybiera nie ma co. – Już jest zajęta .
- Jakoś nie widzę żeby była – odpowiedział zgryźliwie. – Siedzi tu samotna więc przyda jej się odrobina miłego towarzystwo .
-Oj taaak..- powiedziałam bez sensu i bez celu . Nawet nie wiem po co. Zapowiadało się chyba na małą kłótnię .
-Majka! – krzyknął Michael .
-Dobra dobra spokojnie . Przepraszam Cię jestem na dziś już zajęta . Może kiedy indziej? – spojrzałam na niego zalotnie (przynajmniej miałam taką nadzieję ) .- A Ty Mikki nie przesadzaj .
-Jasne , z przyjemnością . A teraz już raczej pójdę bo nie jestem mile widziany . – powiedział zirytowany Jack – Cześc
-Poczekaj..- ale nie dokończyłam czując zimny wzrok przyjaciela. Oj zaraz mu wygarnę .  – Albo Bay .
            Taki właśnie był Michael . Sam mógł a inni nie . Co było złego w tym że rozmawiałam z kimś innym?  On może się obściskiwać z jakąś lalunią a ja z miłym kolegą pogadać nie mogę? To nie fer. Ale szczerze to  nie mam siły na kłótnie . Niech mu będzie . Popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem żeby nie komentował nic . Chyba zrozumiał przekaz bo zacisnął wargi żeby zaraz potem się uśmiechnąć. Dobra , przez ten uśmiech zmiękłam . Wyciągnęłam ręce i się przytuliłam na zgodę .
-Nie było tego , okay? – zaproponował – To co robimy? I dlaczego nie masz..
-Nie kończ! – wyswobodziłam się z jego objęć – Tak myślałam żeby najpierw pójść na spacer, potem zahaczymy o sklep taki jeden i do kina? A potem do mnie albo na lodowisko albo gdzieś i potem po Lilke . – trochę się rozkręciłam za bardzo i pogubiłam ale okaaj.
- Mam lepszy pomysł – odpowiedział zagadkowo. 

4 komentarze:

  1. Nena jesteś świetna. Nie ma co... Pisz pisz czekam. Pozdrowienia Przyjaciółka od dziecka;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne!!!! Kiedy napiszesz następny rozdział? Już się nie mogę doczekać!!!
    sally292 (taki mam nick na Howrse)!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń