Rozdział 3
Maja
Tak wiem
jak widać mój genialny plan uległ gwałtownej zmianie . Nic mi się w nim nie
podobało , szczególnie to z obiadem . Może jedyna częśc to ta z nocowaniem z
Lily u Michaela . Zawsze jest zarąbiście.
-Więc jak ? Zgadzasz się
- uśmiechnął się promiennie
-A mam inne wyjście? – spytałam raczej siebie niż jego –
Niech będzie . Ale nie jestem głodna ..
-Cicho! Jesteś i tyle! Nie wkurzaj mnie znowu
-Okay okay . Nie będę – zapewniłam .
Szliśmy
zbliżając się do znienawidzonego przeze mnie celu . To było straszne . Nagle
przypomniało mi się coś.
-Jak tam po randce? Która jest tą szczęściarą?- zagadałam
uprzejmie lecz w środku byłam wściekła . Czuje że ta kretynka zabierze mi
przyjaciela…- Może mi ją przedstawisz?
Odruchowo
spojrzałam na moją lewą rękę. Wiecie , kiedyś się pocięłam przez chłopaka i
połknęłam tabletki nasenne . Miałam pecha (czy szczęście?) , że się o tym
dowiedział , a właściwie mnie znalazł , Mikki . Myślałam , że zabija Paula .
Było minęło..
-Jaka tam szczęściara . To nic trwałego . To znaczy wydawało
mi się , że tak ale za bardzo się wtrąca w moje życie –oznajmił – Wiesz chodzi
o to że Lena mnie kontroluje.
-Ona…? Zapytałam znużona – To już nie miałeś kogo wybrać
-Kocie nie bądź zazdrosna – Ja? O niego? Ha,ha,ha!
-Weź mnie nie rozśmieszaj , chciałbyś!
-Chciałbym , chciałbym - uśmiechnął się przebiegle. .
Restauracja
do której weszliśmy nie była wielka ale miała w Sobie coś co ukazywało całą
wykwintność tego miejsca . W jednej
chwili poczułam się jak szara myszka gdyż w tym stroju … no cóż nie pasowałam
tu . Miałam ochotę stąd wyjść i uciec jak najdalej . Niesety wystarczyło
spojrzenie Michaela i odechciało mi się znikania. Wiecie … gdy patrzy takim
wzrokiem masz wrażenie że wie o czym myślisz i surowo Ci tego zabrania . To
spojrzenie jest strasznie straszne . Usiedliśmy przy wcześniej pokazanym
stoliku przy oknie . Przynajmniej widok był śliczny . Patrząc na cudne lasy
można było zapomnieć o otaczającym Cie przepychu . To zaczynało się robić
przytłaczające .
-Na co masz ochotę Majeczko? – zapytał Mikky zabierając mój
płaszcz- Coś na ciepło , coś na zimno? Może lepiej na ciepło bo …
Nie no zaraz nie wytrzymam i mnie rozniesie . Jeszcze tylko
jedno słowo .
-Nie kończ bo pożałujesz – zaświergotałam słodko z nutą
ironii w głosie – Poproszę wodę . – uśmiechnęłam się do kernera
-Maja…
-Och , dobra . Niech będzie sok pomarańczowy . –teraz ja
zaczynałam mu grac na nerwach .I świetnie
CDN