czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział 3


Rozdział 3
Maja   

            Tak wiem jak widać mój genialny plan uległ gwałtownej zmianie . Nic mi się w nim nie podobało , szczególnie to z obiadem . Może jedyna częśc to ta z nocowaniem z Lily u Michaela . Zawsze jest zarąbiście.
-Więc jak ? Zgadzasz się  - uśmiechnął się promiennie
-A mam inne wyjście? – spytałam raczej siebie niż jego – Niech będzie . Ale nie jestem głodna ..
-Cicho! Jesteś i tyle! Nie wkurzaj mnie znowu
-Okay okay . Nie będę – zapewniłam .
            Szliśmy zbliżając się do znienawidzonego przeze mnie celu . To było straszne . Nagle przypomniało mi się coś.
-Jak tam po randce? Która jest tą szczęściarą?- zagadałam uprzejmie lecz w środku byłam wściekła . Czuje że ta kretynka zabierze mi przyjaciela…- Może mi ją przedstawisz?
            Odruchowo spojrzałam na moją lewą rękę. Wiecie , kiedyś się pocięłam przez chłopaka i połknęłam tabletki nasenne . Miałam pecha (czy szczęście?) , że się o tym dowiedział , a właściwie mnie znalazł , Mikki . Myślałam , że zabija Paula . Było minęło..
-Jaka tam szczęściara . To nic trwałego . To znaczy wydawało mi się , że tak ale za bardzo się wtrąca w moje życie –oznajmił – Wiesz chodzi o to że Lena mnie kontroluje.
-Ona…? Zapytałam znużona – To już nie miałeś kogo wybrać
-Kocie nie bądź zazdrosna – Ja? O niego? Ha,ha,ha!
-Weź mnie nie rozśmieszaj , chciałbyś!
-Chciałbym , chciałbym - uśmiechnął się przebiegle. .
            Restauracja do której weszliśmy nie była wielka ale miała w Sobie coś co ukazywało całą wykwintność tego  miejsca . W jednej chwili poczułam się jak szara myszka gdyż w tym stroju … no cóż nie pasowałam tu . Miałam ochotę stąd wyjść i uciec jak najdalej . Niesety wystarczyło spojrzenie Michaela i odechciało mi się znikania. Wiecie … gdy patrzy takim wzrokiem masz wrażenie że wie o czym myślisz i surowo Ci tego zabrania . To spojrzenie jest strasznie straszne . Usiedliśmy przy wcześniej pokazanym stoliku przy oknie . Przynajmniej widok był śliczny . Patrząc na cudne lasy można było zapomnieć o otaczającym Cie przepychu . To zaczynało się robić przytłaczające .
-Na co masz ochotę Majeczko? – zapytał Mikky zabierając mój płaszcz- Coś na ciepło , coś na zimno? Może lepiej na ciepło bo …
Nie no zaraz nie wytrzymam i mnie rozniesie . Jeszcze tylko jedno słowo .
-Nie kończ bo pożałujesz – zaświergotałam słodko z nutą ironii w głosie – Poproszę wodę . – uśmiechnęłam się do kernera
-Maja…
-Och , dobra . Niech będzie sok pomarańczowy . –teraz ja zaczynałam mu grac na nerwach .I świetnie 



CDN

niedziela, 25 marca 2012

Rozdział 2



MAJA

            Obudziłam się zlana potem. Znowu śnił mi się ten koszmar jest bardzo straszny jak dla mnie . W jednej chwili goni mnie coś przerażającego i słyszę wołanie Michaela , żebym uciekała i krzyk Lilki , a później sceneria się zmienia i dla odmiany leżę w wannie w łazience pełnej okien . W każdym  widzę coś strasznego . W jednym Mikiego I Lil jako zoombie  , w drugim tak jakby pełno krwi a w innych…szkoda gadać. Najgorsze jest to , że ja mimo tego snu boję się łazienek z oknami. Wiem , to dziwne . Wariatka ze mnie .
‘Cóż to tylko sen’ pomyślałam i spojrzałam na zegarek . Dziewiąta , wcześnie jest jeszcze . Obok mnie słodko pomrukiwała Nala.
            Wstałam z łóżka i poszłam na dół do kuchni . Nie spodziewałam się nikogo zastać , tak też było. Mama i tata są w pracy . Jak zwykle . To znaczy oprócz Niedziel , ale dziś była sobota .
            Za specjalnie głodna nie byłam więc po prostu nałożyłam Nali karmę a sama napiłam się i pomaszerowałam z powrotem do pokoju .
            Zastanawiałam się nad tym co by tu porobić i w końcu wpadłam na pomysł , że pójdę się przejść . No cóż, w pidżamie nie wyjdę i w obecnym wyglądzie buzi też , więc udałam się do łazienki ( spokojnie nie ma tam okien ) w celu doprowadzenia się do ładu .
            Gdy skończyłam z ‘upiększaniem’ – nie , żeby mi to cokolwiek pomogło – zabrałam się za rozczesywania włosów . To była masakra , dosłownie . Czasami ich tak nie znoszę , że z chęcią bym je obcięła . Ale nie mogłam – naraziłabym się wtedy na gniew Lily u Michaela oraz wszystkich cioć. Ciężkie życie .
-No dobra co by tu nałożyć – powiedziałam bez celu.
            Stałam nad szafą pełną ubrań i nie miałam żadnego, kompletnie żadnego, pomysłu . W końcu zdecydowałam się na jasnoniebieskie rurki i kaszmirowy , jedwabny podkoszulek ,
Cieszyłam się , że przynajmniej czerń moich włosów idealnie kontrastowała z czerwienią . No cóż , wiecie za barwną postacią  nie jestem : czarne włosy , biała cera. Normalnie wampir! Ha, ha .
            Zbiegłam na dół , wpadając przy okazji na hmm… kilkanaście rzeczy (po co ten pośpiech , dziewczyno?) łapiąc przy okazji torebkę i telefon . Na dole włożyłam czerwone , zamszowe botki na  koturnie , kaszmirowy płaszcz i całość dokończyłam czarnym szalikiem . Za brak czapki Mikki by mnie zabił .
            Szłam ulicą , wszędzie w około ziemię pokrywała biała puchowa pierzyna ze śniegu . Delikatne płatki spadały , przylepiając mi się do włosów . Kocham zimowy krajobraz.
            ‘Dobra , co by tu porobić? ‘ zastanowiłam się . Idąc ulicą przeglądałam telefon myśląc z kim się spotkać . Lily nie mogła , z innymi jakoś nie miałam ochoty gadać , a z Michaelem …No cóż , skoro mam wybierać nudy a wybaczenie mu , zdecydowanie wybieram to drugie . Znalazłam jego numer, co w cale nie było trudne, i zadzwoniłam
- Halo? – odezwał się . Jak dobrze znałam ten głos. Na końcu świata bym go rozpoznała .
-Cześć Mikki , to ja! – powiedziałam wesoło . Och proszę tylko nie zaczynaj tego tematu – co robisz dzisiaj ?
-O , kto tu dzwoni… -zaśmiał się.
- Mogę się rozłączyć jak chcesz –poczułam się troszeczkę urażona.
-Jejku , Majka nie przesadzaj
-Wcale nie przeszkadzam…
-Dobra , koniec- przerwał mi w połowie . Ładnie to tak?-  Co chcesz?
-A muszę czegoś chcieć żeby zadzwonić? – znowu mnie wkurzał. –Jak tak to Bay!
-Majka ogarnij się! – krzyknął na mnie – Nic nie musisz chcieć . Po prostu.. po prostu wczoraj byłaś zła , tak? Więc zaskoczony jestem że dzwonisz.
Szlam ulicą mijając zabieganych ludzi . Pewnie musiałam śmiesznie wyglądać z miną na wpół zadowoloną i wkurzoną . Ale co tam .
-Dobra , fajnie …- chciałam coś jeszcze dopowiedzieć ale uznałam że to bez sensu .-Co robisz dzisiaj?
-Hm.. a gdzie jesteś? – spytał już trochę uspokojony.  – Przyjadę do Ciebie .
            Rozejrzałam się wkoło . Nie było tu za fajnego miejsca do spotkań . Same sklepy i takie tam bzdury . Nawet dobrze własnej pozycji określić nie mogłam więc jak mnie znajdzie? Nagle pomyślałam o parku . Tam będzie idealnie .
- Ja jestem … no coż... hmm… nie wiem . Ale może w parku? Tym naszym .- miałam nadzieje że o Nim pamięta.
-Jasne . Będę za pół godziny – odparł . Fajnie , co ja będę robić przez pół godziny?! Dobrze że wzięłam iPoda przynajmniej muzyki posłucham .
            Rozłączyłam się i pomaszerowałam dumnie w stronę parku . Trwała we mnie mieszanka kilku uczuć . Złości , szczęścia , zrozumienia i zazdrości. Tak , zazdrości . Bo mimo wszystko zawsze trzymaliśmy się w trojkę a teraz… teraz Michael zaczyna odwalać numery . Aż cud , że dziś miał czas. Co to się stało.
           
            Usiadłam na ławce naprzeciwko fontanny . Pogrążyłam się w myślach słuchając mojego ukochanego rock’a i przyglądałam się teraz zmarzniętej wodzie . W lato tu jest pełno dzieci kąpiących się w zimnej , orzeźwiającej wodzie. Teraz maluchy biegają i rzucają w Siebie śnieżkami a ich mamy rozmawiają między Sobą . Tylko ja siedzę na tej durnej ławce sama . ‘Przecież musi przyjechać , to nie jego wina , że ma daleko’ pomyślałam . Wiecie … zastanawia mnie czym tym razem przyjedzie . Którym z jego ukochanych motorów czy czegoś . Bo Mikki… był bogaty . Nawet bardzo bogaty . Jego tata miał własną firmę i był bardzo znanym i cenionym  prawnikiem . Nie , żeby ja i Lilka należały do najbiedniejszych ale fortuna Pana Olafa przekraczała wszelkie granice . Michael nie był zadowolony z kasy ojca. Gardził nią . No może mimo wydatków na skutery itd. Oraz drogich prezencików dla mnie i Lil których z reguły nie przyjmowałyśmy. Zawsze ale to zawsze gdy wykręcał taki numer coś Nam kupował lub zabierał na zakupy . I to zawsze kończyło się kolejna kłótnią z dziedzicem fortuny Gravenów.
            Leciała właśnie piosenka AC/DC „Born to be wild” gdy ktoś usiadł obok mnie . Myślałam że to Mikky i już miałam zamiar  rzucić zimne ‘Cześć’ ale ten ‘ktoś’ mnie uprzedził .
-Cześć! – powiedział wesoło – To Ty jesteś Majka? – zapytał
-Ym … no taak… Kim jesteś? – może to nie było najgrzeczniejsze z mojej strony ale chyba go nie uraziłam . Przynajmniej mam taką nadzieję .
-Ja? Och co za gapa ze mnie. Jestem nowy w szkole . Nazywam się Jack . – miły blondyn spojrzał na mnie niebieskimi oczami . – Chodzimy razem do klasy .
-A no ta . Przepraszam. Co tu robisz? – zapytałam elokwentnie .
            Chłopak nie był zły. Miał krótkie włosy i ciemną karnacje. Pewnie pochodził z Californii. Przyjemnie się zapowiadała rozmowa .
-Tak przyszedłem pozwiedzać i Cię tu zobaczyłem Samą . Może się przejdziemy? – spojrzał na mnie . Muszę przyznać , że był całkiem uroczy.
-Przejdzie się ale na pewno nie teraz – usłyszałam za Sobą szorstki głos. Zawsze idealne momenty wybiera nie ma co. – Już jest zajęta .
- Jakoś nie widzę żeby była – odpowiedział zgryźliwie. – Siedzi tu samotna więc przyda jej się odrobina miłego towarzystwo .
-Oj taaak..- powiedziałam bez sensu i bez celu . Nawet nie wiem po co. Zapowiadało się chyba na małą kłótnię .
-Majka! – krzyknął Michael .
-Dobra dobra spokojnie . Przepraszam Cię jestem na dziś już zajęta . Może kiedy indziej? – spojrzałam na niego zalotnie (przynajmniej miałam taką nadzieję ) .- A Ty Mikki nie przesadzaj .
-Jasne , z przyjemnością . A teraz już raczej pójdę bo nie jestem mile widziany . – powiedział zirytowany Jack – Cześc
-Poczekaj..- ale nie dokończyłam czując zimny wzrok przyjaciela. Oj zaraz mu wygarnę .  – Albo Bay .
            Taki właśnie był Michael . Sam mógł a inni nie . Co było złego w tym że rozmawiałam z kimś innym?  On może się obściskiwać z jakąś lalunią a ja z miłym kolegą pogadać nie mogę? To nie fer. Ale szczerze to  nie mam siły na kłótnie . Niech mu będzie . Popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem żeby nie komentował nic . Chyba zrozumiał przekaz bo zacisnął wargi żeby zaraz potem się uśmiechnąć. Dobra , przez ten uśmiech zmiękłam . Wyciągnęłam ręce i się przytuliłam na zgodę .
-Nie było tego , okay? – zaproponował – To co robimy? I dlaczego nie masz..
-Nie kończ! – wyswobodziłam się z jego objęć – Tak myślałam żeby najpierw pójść na spacer, potem zahaczymy o sklep taki jeden i do kina? A potem do mnie albo na lodowisko albo gdzieś i potem po Lilke . – trochę się rozkręciłam za bardzo i pogubiłam ale okaaj.
- Mam lepszy pomysł – odpowiedział zagadkowo. 

wtorek, 20 marca 2012

Cd Rozdział 1...


                                                                  Michael                                                               
  
 ‘No siet , znowu będą na mnie złe’ pomyślałem . Może Lily przejdzie ale nie sądzę żeby Majce .Co za uparte dziecko… ‘Dziecko? ‘ skarciłem siebie w duchu ,przecież ona ma 16 lat!
O zgrozo… Ale dla mnie zawsze będzie małą Mają.
- Och! Michael ! Tu jestem! –ktoś zaczął wydzierać się do mnie . Po krótkim namyśle uznałem  iż umówiłem się z Leną .
- O cześć !- przywitałem się ze sporo niższą ode mnie blondynką . ‘Wole czarne i brązowe włosy ‘ przebiegło mi przez myśl – Co tam słychać ?
-A nic – powiedziała Lena przyklejając się do mnie jak rzep – Co u ciebie?
-Beznadziejnie – odparłem. Po chwili widząc jej zdziwioną minę dodałem. – Pokłóciłem się z dziewczynami .
-Ach , z królową flirtu Lily i delikatną Majeczką –mruknęła
-Co mówiłaś ?- udałem , że jej nie słyszę . Nie miałem ochoty na kłótnie .
-Nic , nic . Myślę tylko gdzie pójdziemy .
-Do kina – stwierdziłem kierując się w stronę budynku .

Lily

            Siedziałam u Majki myśląc właśnie nad tym co powiedziałam . ‘Skąd Ci to przyszło do głowy ‘ zapytałam się w duchu .Widząc zdziwioną i rozkojarzoną minę Małej , spróbowałam złagodzić sytuacje .
-Przepraszam , nie o to mi chodziło  Po prostu on na gwałt chce mieć dziewczynę- wybrnęłam z trudnego tematu , spadając z deszczu pod rynnę.
-Taaaak… -spojrzałam w piękne smutne oczy przyjaciółki – tylko czemu naszym kosztem ?
            Nie wiedziałam co odpowiedzieć , więc po prostu przysunęłam się do niej i ją przytuliłam. Trwałyśmy tak w milczeniu .
„Tor moich myśli” skierował się na Majkę . Ciężko było mi nie myśleć o niej  „Młoda”.  Maja , owszem jest bardzo ładna ale coś w niej sprawiało , że każdemu miękło serce . Jej włosy lśnią głęboką czernią , a duże oczy w kolorze żywej zieleni spoglądały na świat rozmarzonym wzrokiem . Karnacje ma bardzo bladą- jak mleko , co dodaje jej tylko uroku i tajemniczości . Gdy się nie wyspała wyglądała jak trup . Piękny trup. Jest drobna , ale w miarę wysoka . Po prostu jej wygląd pasuje idealnie do jej charakteru.
            Z rozmyślenia wyrwało mnie mruczenie Nalki , która właśnie weszła przez szparę w drzwiach .
-Dobra , Majeczko , ja będę szła .
-Co? Czemu? Już? Zostań! -poprosiła
-Nie , nie mogę . Zraz się ściemni – jakby to było dla mnie problemem …
-Jejku , masz rację . Lepiej idź . Pa . Przepraszam –zmartwiła się
-Nie masz za co – powiedziałam i pocałowałam ją w czoło –Dobranoc młoda!
            Szłam ulicą , kiedy zobaczyłam jakiś kształt idący w moją stronę .  Był już dość ciemno a  latarnie jeszcze nie były zaświecone . W około było pełno ludzi . W piątek o tej godzinie zaczynało się życie.  Osobą , która , (jak się okazało ) zmierzała do mnie , był Michael .
-Cześć i Czołem !-krzyknęłam
-Hej-on podejrzewał , że ja wiem. Czułam to , no ale trudno… -Ja przepraszam.
-Oj tam ,oj tam . Mną się nie przejmuj . Nie jestem zła – zachichotałam
            Spojrzał na mnie zdziwiony .
-Chodzi o to , że tym razem będziesz miał przechlapane z Małą.
-Och … faktycznie . Aż się BOJĘ -  uśmiechnął się . Normalnie na ten uśmiech leciały setki dziewczyn . Ale nie ja , broń Boże !
-Ej , ja nie żartuję! – dałam mu przyjacielskiego kukśtańca w bok 

-Hmmm… Obrazić się? – odparłam.
-Nie dopuszczę do tego , a Ty mi w tym pomożesz –spojrzałam na niego podejrzliwie . Kierowaliśmy się właśnie w stronę mojego domu.
Mimo późnej pory ulice były pełne ludzi . Tak to bywa w Nowym Jorku. Ciekawe jak jest w Polsce . Spokoniej.? Urodziłam się w Stanach ale rodzice mojego taty są Polakami , więc w pewnym stopniu ja też …Mama Majki też jest Polką . Jedynie Michael jest w pełni Amerykaninem .
- A tak w ogóle co robisz jutro? – zapytał Miki
-Och , ciocia przyjeżdża –odpowiedziałam ,zaskoczona , że pyta – A jak tam po randce? – zagadnęłam bo zapadła niezręczna cisza.
- Wyjątkowo dobrze . Lena jest bardzo fajna i miła .- Czy mi się wydaje czy się zmieszał?
-Czyżby wreszcie ta jedyna? – Czyli jednak Lena , cholera przegrałam zakład . – Której szukasz od tak dawna?
-Możliwe . – no to Mała się załamie . Ona jej tak nienawidzi..- Ale ja wcale nie szukam tej idealnej…
-Nie możesz szukać tej idealnej bo…
Przerwał mi wyraźnie rozbawiony.
-Bo dziewczyn idealnych nie ma? –dokończył
-Oczywiście że są ! – krzyknęłam oburzona- Ja i Maja jesteśmy tego żywym przykładem ..
            Gdy tylko to powiedziałam wybuchnęliśmy oboje śmiechem. Staliśmy już pod moim domem . ‘Nawet fajnie się gawędziło ale zaraz zamarznę’ pomyślałam.
-Dabra , idę! Cya – oznajmiłam i poszłam w stronę drzwi . Tym razem obyło się bez pożegnalnego całusa z racji tego że „byłam zła” . 

Rozdział 1


Maja

Było popołudnie .  Leżałam na łóżku w towarzystwie mojej kotki  - Naly. Był to szary kot o zielonych ślepiach . Kochałam ją , była moim oczkiem w głowie . Mimo, iż była tylko zwierzęciem rozumiałyśmy się świetnie .  Dostałam Nal na 14 urodziny od Mikkiego i Lily .

-O boże ,  musimy wstawać . Trzeba tu trochę ogarnąć . – powiedziałam – Zaraz przyjdą nasi goście .  Won z łóżka Nala .

Moja kochana kotka w odpowiedzi tylko miauknęła , przekręcając się na drugi bok . ‘No cóż… niech sobie leży . ‘ pomyślałam .  Rozejrzałam się dookoła . Wszędzie walały się moje ciuchy , książki i kosmetyki . Spojrzałam na zegarek – 16.13 .  No świetnie … za pół godziny przyjdą . Trzeba się brać za robotę .
            Piętnaście minut później pokój był jak nowy . No prawie nowy . Ale szczegół.  Nigdy nie uważałam się za jakąś czyścioszkę ale żyć w takim syfie – bez przesady .

-Mamy jeszcze trochę czasu , co robimy .? –spytałam kotkę,  która w odpowiedzi ziewnęła  –  Ooo , doskonały pomysł ! Zdrzemniemy się . Co ty na to .?

            Nala popatrzyła na mnie jak na jakąś idiotkę która proponuje jej rzecz oczywistą . Z natury była wielkim leniem . Z tym to się dobrałyśmy . Położyłam się obok niej , pogrążając się w  marzenia .  O wszystkim . A szczególnie o moich przyjaciołach . Ani są tacy idealni – nie to co ja . Na przykład Lily . Jest piękna. Ma piwne oczy , karnacje o idealnym odcieniu brązu , brązowe włosy obcięte w modną fryzurkę . A do tego jest zabawna i miła . Ech…
Albo taki Michael. Nie ma dziewczyny , która by się w nim nie zakochała. To czasami jest wkurzające , gdy widzisz jak taka jędza mizdrzy się do  twojego przyjaciela . Ale dobra wracając do wyglądu Mikkiego – ma dłuższe czarne , z delikatnym przebłyskiem  brązu włosy z grzywką  , układające się w niesforne kosmyki otaczające jego twarz i jasną cerę . Czerwone wydatne usta . Ale czasami jest denerwujący  z tą swoją przesadną troskliwością .
            Nagle moje ponure rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi .   
 



                        -To oni– powiedziałam i krzyknęłam aby ktoś otworzył drzwi . –Nie ma leniuchowania ! Wstawaj Nala .
            Kotka fuknęła obrażona i poszła w swój ulubiony kąt się położyć , a ja ogarniałam łóżko i przy okazji siebie czekając na nich . Nagle Lily i Michael stanęli w drzwiach . ‘Nie wiem jak oni to robią , poruszają się bezszelestnie ‘ pomyślałam .
-Cześć Wam – uśmiechnęłam się do nich
-Cześć księżniczko  na ziarnku grochu . Widzę , że ktoś się tu nie wyspał –zażartowała Lil
-Daj spokój ! Przecież wiesz, że  jestem leniem .
-Maja… a ty czemu siedzisz w bluzce na ramiączkach w zimę przy otwartym oknie .?
Rozchorujesz się – zmartwił się Mike .
-Znowu zaczynasz ! –krzyknęłam obrażona .
-No właśnie Majeczko… tym razem zgodzę się z nim . Przeziębisz się .
-I ty Brutusie przeciw mnie .
-Misiek , ty mi tu nie cytuj Juliusza Cezara tylko nakładaj jakiś sweter.
            Chcąc czy nie chcąc poszłam założyć jakaś bluzę . Szukając jej w szafce zauważyłam tam jakieś zdjęcie . ‘Och , jakie to urocze!’ . Na fotografii byłam ja w wieku 3 lat trzymająca się zawzięcie ręki Mikkiego . Już widziałam co z tym zrobię . Dołączę do prezentu na 18-stke Michaela. ‘Jak ten czas leci ‘  przeszło mi przez myśl .  Za niedługo oni skończą liceum i się wyprowadzą na studia . Obiecali , że mnie zabiorą ze sobą ale ja im będę sprawiać kłopot. Wiedziałam o tym .
-Majka , długo jeszcze? Chodź no tu.! Zaraz idę .
-Co.?! Znowuuuu…. -   spojrzałam na niego smutnymi oczami . –Przecież obiecałeś….
-No właśnie , obiecałeś – wtrąciła Lily .
-Ale no tak wyszło .
-Znowu randka ? –spytałam wytrącona z równowagi .
-Taaak –zmieszał się Mike
-No wiesz co ! Nie spędzasz z nami czasu  w ogóle –zaatakowała go Lil
-Przecież wiecie , że jesteście moimi ulubienicami. Nie bądźcie zazdrosne … -próbował złagodzić sytuacje .
-Wiesz co ? Ty lepiej już idź ! – krzyknęłam i wypchnęłam go za drzwi
-Ech co za kretyn – westchnęła moja przyjaciółka .– A ty Majeczko kochana nie bądź już taka smutna . Znasz go .
            ‘Nie bądź smutna… pfff! Jak tu nie być smutną ‘ pomyślałam  siadając na kanapie obok Lilki . Mike już przesadzał . Nie miał czasu dla nas. Nie rozumiałam czemu nie może być tak jak kiedyś . Byliśmy nierozłączni . A teraz…
-Ej , jak  myślisz z którą się teraz umówił  ? Ja obstawiam Jasmine z II c – zagadnęła L
-Hm…. A ja Lane z  waszej klasy . – szczerze , to nienawidziłam tej dziewczyny . Kręciła się wokół niego jak pszczoła koło miodu . Miałam ochotę walnąć ją w ten głupi łeb … Ale gorzej by to się dla mnie skończyło. –Zakład ?
-Okaaaaaaj  -zgodziła się
            Wokół nas zapadła  niezręczna cisza , przerywana jedynie narzekaniem Nali , że na nią nikt nie zwraca uwagi, objawiającym się głośnym miałczeniem . W końcu nie wytrzymałam i wypchnęłam kotkę za drzwi . Widziałam że będzie na mnie śmiertelnie obrażona przez jakiś tydzień ale trudno . Wróciłam do Lilki na kanapę . Postanowiłam zadać jej pytanie nad który długo myślałam .
-Czy zauważyłaś coś dziwnego ostatnio ? – przemogłam się i zapytałam
-Cooo …? – wydawało mi się , że wyrwałam ją z zamyślenia – Aaa … ty też  ?
-Tak , ja też …
-Coś dziwnego jest w powietrzu –powiedziała zlękniona
-I nie tylko w powietrzu… - dodałam szeptem . Zupełnie zapomniałam , że moja kumpela ma tak jakby zdolność wyczuwania  aury . Teraz to byłam już kompletnie przerażona.
-Mike też jest teraz taki dziwny . Skryty …
-Tym to mnie , Lil , zaskoczyłaś.